Byłem na diecie jeden dzień


Znasz to uczucie, kiedy żyjesz sobie w świecie pełnym pysznego jedzenia, nie dbasz o to, która jest godzina, ile coś ma kalorii i czy jest zdrowe, czy nie? Gdy z wielką radością otwierasz lodówkę o 2 w nocy i bierzesz kawałek kiełbasy, która akurat leży w zasięgu ręki. Kiedy prosisz o dwie dokładki i babcia zamiast zmuszania Cię do jedzenia, zabiera Ci gar spod ryja. Znasz to, prawda? Powiedz, że znasz! A potem pewnego dnia mijasz lustro i zastanawiasz się, co to kurwa za grubas biega Ci po domu. Po chwili zastanowienia, dochodzisz do wniosku, że to Ty jesteś tym zatłuszczonym, smutnym grubasem, a poznajesz to tylko po resztce majonezu na policzku. [...]

Tak właśnie zaczęła się historia, która raz na zawsze zepsuła moje idylliczne, sielankowe życie w chudym ciele. Aktualnie moja dusza zaklęta jest w jakimś tłustym baleronie i nawet nie wiem, kiedy to się stało. Zdaję sobie sprawę, że wiek już nie ten, że przemiana materii nie działa tak dobrze, a geny na starość raczej będą działać na niekorzyść. Dlatego stwierdziłem, że chyba trzeba coś z tym zrobić. No i wpadłem na pomysł, żeby przejść na dietę, zacząć trenować i zmienić nawyki żywieniowe. Bo przecież na Instagramie widzę, że ludzie potrafią, że im się udaje, że mogą mieć piękne mięśnie i być szczuplutcy jak wykałaczka.Więc do roboty!

Jak pomyślałem, tak zrobiłem.

Na wstępie zainstalowałem aplikację, która po czasie okazała się najbardziej zjebaną aplikacją na świecie (tak, jestem z tego pokolenia, które jak chce coś zrobić, szuka do tego aplikacji). Nazywa się MyFitnessPal i radzę każdemu trzymać się z dala od tego gówna. Już Ci mówię dlaczego.

Po zainstalowaniu aplikacji, trzeba wpisać swój wiek, wagę, wzrost i ile chcesz schudnąć. Ja założyłem, że chciałbym zejść jakieś 5 kg niżej. Wiesz, nie żeby być jakimś wyschniętym wiórem, ale jednak stracić ten gastronomiczny brzuszek i czuć się ze sobą okej. Aplikacja wylicza Ci ile musisz kcal dziennie zjeść, żeby po jakimś tam czasie osiągnąć cel.

I tu już zapaliła mi się czerwona lampka.
Bardzo nie lubię, gdy ktoś mi coś narzuca, a już szczególnie w kwestii jedzenia.

Miałem jeść 1850 kcal, żeby zrzucić ten pięciokilogramowy szajs z brzucha. Jako że nie znam się na kaloriach pomyślałem, że to ogólnie spoko, więc następnego dnia z samego rana, jedząc pierwszy posiłek w pracy, sumiennie wpisałem swoje śniadanie do dzienniczka. Okazało się, że dwie bułki i pasta z suszonych pomidorów to ekwiwalent 1000 kalorii. No ale śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, więc to pewnie normalne. Na drugie śniadanie wjechał pączek, którego codziennie w pracy jem do kawy. Bum, 350 kcal. O kurwa. No to lipa. Zjem tylko kolację i spoko.

Od 16.30 do 19 leżałem w łóżku, gapiąc się w sufit, czekając aż będę mógł zjeść kolację. Czułem, że moje życie jest w rozsypce. Że nic mnie już nie cieszy, że jedyne, o czym myślę, to makaron z kurczakiem i warzywami, którego nawet nie wiem, czy dam radę zmieścić w dziennym limicie kalorii. I wiecie co? O 20.30 stwierdziłem, że to nie ma sensu.

Licząc kalorie wszystkiego, co wkłada się do żołądka. można oszaleć. Jedyne, o czym myślisz, to "jak wpisać makaron z kurczakiem i warzywami do aplikacji, żeby dobrze policzyła kalorie?". Jedzenie nie sprawia Ci już radości. Jest jakimś przykrym obowiązkiem, który kojarzy Ci się ze strachem, że na kolację już nic nie zjesz... To tylko krok do nabawienia się wrzodów, żyjąc w ciągłym stresie, czy porcja ryżu będzie miała idealnie odliczoną gramaturę. Ta aplikacja wysysa z Ciebie radość z jedzenia, a co za tym idzie, radość z życia.

Chciałem dodawać zdjęcia bez koszulki na Instagramie, a będę robił tylko fotki twarzy z hasztagami #acceptyourself #iLOVEmyself  #iLOOKhowIwant #skinnyINmyMIND.

Kochajcie siebie takimi, jakimi jesteście i miejcie radość z każdego posiłku. Po prostu nie wrzucajcie fotek z odkrytym brzuchem. Amen.

19 komentarzy:

  1. No toś podzalał fest.
    Aplikacja na kalorie.
    Msrchewek sobie pojedz, sałatę ;)
    A nie. On pączka wcina.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Poczucie humoru? I don't know her xd

      Usuń
  2. Ja nie korzystam z takich aplikacji inspiruję się kontami na instagramie i znajduje fajne przepisy. Trzeba tylko poszukać :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Konta na Instagramie mnie niestety nie inspirują. Chyba mój wygląd w lustrze będzie najlepszym motywatorem :D

      Usuń
  3. Nie korzystam żadnych aplikacj9i związanych z odchidzaniem bo one są nie warte. Nie stosuje żadnych cud diet bo i tak są nic nie warte. lepiej strac się jeść zdrowo i sie ruszać.
    www.skucinska-foto.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja przyjaciółka dzięki takiej aplikacji schudła bardzo dużo :) Kwestia samozaparcia!

      Usuń
  4. >postanowiłem zmienić nawyki żywieniowe
    >pączek

    Choose one :D
    To nie takie trudne - można nawet zjeść fast fooda, ale nie od razu zestaw powiększony, i zmieścić się w kaloriach. Da się z tym żyć :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Da się z tym żyć - ale co to za życie :D

      Usuń
  5. Złe samopoczucie to raczej wynik tego co zjadałeś :D. Białe bułki, pączek... sam bym posmutniał :D.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Smutne wiesz co jest? Że nie kompletnie nie rozumiesz żartu xD

      Usuń
    2. A ja właśnie byłem bardzo szczęśliwy! :D

      Usuń
  6. Ja wytrzymałem 5 dni na 850kcal na diecie dr Dąbrowskiej po czym moja partnerka się poddała, bo jej się nie właczyło "odżywianie wewnętrzne"WTF!!! i "wspólnie" podjęliśmy decyzję o zaprzestaniu. Także takie skromne doświadczenie mam za sobą... przy czym czułem się przez te 5 dni super... polecam odstawić mięcho czerwone i będzie lepej. Co ja robię - piszę o diecie. Świat zwariował!!! #zyjszczesliwie;););) #ciezkiegotrudniejporwac

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ostatni hasztag wygrał! :D 850 kcal to głodówka! Ja bym nie dał rady!

      Usuń
  7. Takie podejście do diety jest najgorsze. Zresztą liczenie kalorii nijak się ma do naszego zdrowia. Aplikacje, nie aplikacje. Ch**e muje, dzikie węże. Kwintesencja zdrowia tkwi w normalnym jedzeniu - nie w obżarstwie - i ot cała zagadka. Wszystko jest potrzebne do prawidłowego funkcjonowania organizmu. Nie tylko białko, tłuszcze, ale i węglowodany. Jednak do tego "wszystkiego" trzeba podchodzić z głową. Jesteś tym, co jesz, a chyba nie chcesz być zlepkiem chemii i konserwantów, która nie dość, że odkłada się w boczkach to jeszcze niszczy Twoje samopoczucie? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No shit Sherlock �� czy jak oglądasz występy komików to też dajesz im rady kiedy żartują o zucou? XD

      Usuń
    2. Możesz mieć rację - tylko ja się na tym kompletnie nie znam :(

      Usuń
  8. Kiedyś byłam na diecie, ale co to była za dieta! Pani przepisała mi na kartkę wszystkie posiłki jakie musiałam jeść, no i jadłam. Każdego dnia coraz więcej energii, kupka zdrowa, w żyłach zaczęła płynąć w końcu zdrowa krew. Przestałam mieć problemy z koncentracją i ogólnie super ciałko się zrobiło. Zero Chodakowskiej, ćwiczeń zbędnych. Przestałam chodzić do dietetyczki, bo przecież po co, skoro zrzuciłam 20 kilo, a listę dań miałam już przezeń napisaną, no i wyobraźcie sobie, że ściągnęłam sobie aplikację do monitorowania mojego zdrowia i co. No i wpisałam tam moje dane i jakie było moje zdziwienie, jak kolejnego dnia pokazało mi, że za mało jem! No to zaczęłam jeść i jem i jem, każdego dnia coraz więcej. Wchodzę na wagę, dostałam dodatkowych kilogramów, w końcu patrzę na tę apkę, a tam jak mnie szlag nie trafi, jak mnie gęś nie kopnie. WPISAŁAM ZŁE PARAMETRY!
    Od tej pory się nie odchudzam. Jem chemię i konserwanty, patrzę jak mi się odkłada na boczkach. Samopoczucie mam zajebiste, bo kiedy chcę to zjem lazanie, kiedy nie chcę to nie jem pomidora. Jak patrzę na takie Monie Przybyło, gdzie zamiast przybyć to im ubyć to robi mi się smutno. Kopiuj wklej śpiewki o zdrowym jedzeniu. Trzeba jeść ze smakiem, aby umierać z pełnym brzuchem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. "Trzeba jeść ze smakiem, aby umierać z pełnym brzuchem." - AMEN :D

      Usuń

INSTAGRAM

@lebio.pl