Dorosłeś do dorosłości?

By | 18:34 Skomentuj

Podobno gdzieś daleko, daleko, za siedmioma górami, lasami, dolinami, rzekami i innymi formami ukształtowania terenu oraz odmianami biocenozy, istnieje mityczna kraina zwana dorosłością. Każdy w wieku szkolnym marzy, by jak najszybciej przekroczyć jej granice i stać się pełnoprawnym mieszkańcem. Podobno są tam papierosy, alkohol, własne mieszkanie, prawo jazdy, prawdziwe miłości, legalny dostęp do porno i brak nauki.
Gówno.

Całe dzieciństwo chciałem być dorosły. Teraz mój dowód osobisty twierdzi, że jestem. I okazuje się, że to mega ssie.

Na szczęście, mentalnie nie czuję się dorosły. Wiadomo, są sytuacje, w których trzeba ugiąć szyję, ładnie się ubrać, panować nad wszelkimi "kurwami", które chcą wylatywać z ust na prawo i lewo. Bo świat dorosłych jest nudny. Trzeba mieć kij w dupie i uśmiechać się, kiedy szef przenosi Cię na jakiś chujowy dział. Trzeba brać odpowiedzialność za swoje czyny i zarabiać na godne życie. Płacić rachunki za prąd, rozliczać PITy, wybierać dobre ubezpieczenie. Dorosłość to ekonomiczna jazda samochodem. To spłacanie kredytów i pożyczek. To płacenie kartą i proszenie o wydruk potwierdzenia. To oddanie się drugiemu człowiekowi. Bo chcemy kochać i być kochani. Bo mimo wszystko, kiedy ciągniesz ten ciężki wózek zwany życiem, okazuje się, że ktoś może podać Ci do niego kółka. Może uzupełnić Twoją wiedzę o własne doświadczenia, otoczyć Cię troską, czy podać ostatni łyk wody, kiedy leżysz na łożu śmierci z przeziębieniem (jak też tak masz, daj suba). Pamiętaj tylko, że jeśli kochasz w związku bardziej, to jesteś na przegranej pozycji. Bo kiedy Ty będziesz płakać po rozstaniu, on/ona będzie już grała w szachy z kimś innym.

Dlatego dorosłość, to również świadomość, że nie możesz nikogo traktować jako pewniaka w swoim życiu. To ciężkie decyzje i ich skutki, które mogą się za Tobą ciągnąć. To niezliczone problemy i szukanie sposobów na ich rozwiązanie. Nieprzespane noce i ciągła walka z samym sobą. Udowadnianie sobie, że można lepiej, szybciej, dalej...

Siedemnaście lat to idealny wiek, w którym chciałbym się zatrzymać. Zero zmartwień o przyszłość, zero strachu o wszystkie powyższe rzeczy. To typowe życiowe "yolo", które sprawia, że jesteśmy odważni robić wszystko to, czego później nam nie będzie wypadać. Dlatego jest mi okropnie przykro, że już nigdy nie będę miał tych siedemnastu lat. Mimo tego... ja nie czuję się dorosły.

Moja złota rada. Podejdź do życia z dystansem. Baw się i spraw, żeby wszystkie te chujowe wymysły, zasady i zwyczaje świata dorosłych stały się dla Ciebie powodem do żartów. Ludzie poważni są nudni. Nie bądź nudny. Bo nie dość, że Ty nie ujebiesz, to inni nie ujebią z Tobą.

 A jako, że nie byłbym sobą, gdybym był kimś innym (hehe), więc na koniec zacytuję ogromny bilboard Dody w centrum Warszawy, którego podobno sama sobie nie postawiła.

 Nie inni, a Ty sam jesteś granicą swoich możliwości. Przekraczaj ją.

O ile w ogóle jakieś granice sobie stawiasz.

Starszy post Strona główna

0 komentarze: